Tone of voice marki osobistej: dlaczego „bycie sobą” nie wystarcza

Marki osobiste bardzo często zaczynają od jednego założenia:
będę po prostu sobą. To brzmi dobrze. I bardzo często… nie działa.

Bo bycie sobą nie jest strategią komunikacyjną. Jest punktem wyjścia.

Co naprawdę oznacza tone of voice w marce osobistej

Tone of voice marki osobistej nie polega na spontaniczności.
Polega na świadomym wyborze, jaką rolę pełnisz w relacji z klientem.
Inaczej mówi: ekspert, mentor, doradca, lider.

Jeśli tego nie określisz, komunikacja zaczyna się chwiać między prywatnością a profesjonalizmem. A klient nie wie, w jaką relację wchodzi.

Dlaczego „autentyczność” bywa pułapką

Autentyczność bez struktury prowadzi do chaosu. Do nadmiernego tłumaczenia się. Do komunikowania emocji zamiast decyzji.

W marce osobistej tone of voice chroni Cię przed:
nadmiernym odsłanianiem się, chaotycznym przekazem, rozmyciem pozycji eksperckiej.

To nie jest ograniczenie. To ramy, które dają Ci swobodę.

Konsekwencje braku tone of voice w marce osobistej

Jeśli nie masz jasno określonego języka:

  • Twoje treści są niespójne,

  • sprzedaż opiera się na relacjach, nie na systemie,

  • klienci „czują Cię”, ale nie kupują,

  • komunikacja kosztuje Cię dużo energii.

To bardzo częsty moment u osób 1–3 lata w biznesie.

Rama CEO: jedno pytanie, które porządkuje markę osobistą

Zamiast pytać „jak mam pisać”, zapytaj: W jakiej roli klient ma mnie widzieć, zanim podejmie decyzję o współpracy?
Tone of voice powinien tę rolę wzmacniać, a nie rozmywać.

Kiedy to jest jasne: treści się upraszczają, granice się wzmacniają, sprzedaż przestaje być „na miękko”.

Marka osobista nie potrzebuje więcej treści.
Potrzebuje lepszych decyzji komunikacyjnych.

Jeśli czujesz, że Twoja komunikacja opiera się bardziej na intuicji niż na strukturze,
rozmowa o tone of voice może być najważniejszym krokiem, jaki zrobisz w tym roku.

Previous
Previous

Architektura marki: jak wygląda projektowanie marki w procesie, który porządkuje decyzje

Next
Next

Mentor marketingu czy agencja? Zła decyzja kosztuje Cię więcej, niż myślisz